Jak połączyć życie rodzinne z biznesem?

jak-polaczyc-prace-z-zyciem-zawodowym

,,Patrycja, jak mam połączyć życie rodzinne z biznesem? Mam fajną rodzinkę i nie chcę, żeby przez moją wymagającą pracę wszystko się popsuło.” Moje doświadczenie w pracy z ludźmi pokazuje, że nie ma jednego dobrego rozwiązania, które będzie odpowiadać wszystkim. Każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby i żyje w innym otoczeniu, ma inne wartości, czy ambicje.

Każdy też ma na myśli coś innego mówiąc, czy myśląc: ,,jak połączyć życie rodzinne z biznesem?”, możemy mieć różne definicje na słowo sukces, czas z rodziną, balans między pracą, a życiem prywatnym. Przecież ja i Ty możemy mieć w tej kwestii inne definicje i inne potrzeby. Coś co mnie zadowoli w zupełności, może być nie do przyjęcia dla Ciebie. 

Twoja definicja życia rodzinnego, biznesu, sukcesu, balansu, czy harmonii w tych obszarach może być zupełnie różna i to jest ok. My ludzie różnimy się między sobą, ja i Ty to nie dwa roboty, co myślą w ten sam sposób i chcą tego samego. 

Jest duża szansa na to, że Ty i ja różnimy się pod względem potrzeb osobistych i rodzinnych, czy zawodowych.

Kiedy ktoś zgłasza się do mnie z takim problemem, to zawsze bardzo dokładnie przyglądamy się życiu danej osoby, zadaję jej szereg pytań, i dopiero na tej podstawie powstaje spersonalizowane rozwiązanie.

Takie szyte ,,na miarę” odpowiedzi sprawdzają się najlepiej, a przynajmniej takie jest moje doświadczenie. 

Punktem wyjścia jest pytanie, co to dla Ciebie oznacza ,,połączenie życia rodzinnego i biznesu”. Czasem klient potrzebuje czasu, aby sobie uświadomić, czego tak naprawdę chce i co to właściwie dla niego oznacza. Dzięki temu, że wiemy co klient chce uzyskać, jakie ma potrzeby, to możemy działać dalej.

Lubię w takich sprawach stawiać na coachingowe podejście, które zakłada, że odpowiedzi są w nas i trudno w takich przypadkach się z tym nie zgodzić. 

 

#Dlaczego warto stawiać na indywidualne rozwiązania?

Wyobraź sobie, że zdajesz mi lub komuś innemu, takie pytanie. Może nawet pytasz kilku osób. Jestem pewna, że każda z nich poradzi Ci przez pryzmat swojego doświadczenia i przekonań.  Będą głosić Ci różne mądrości i podosuwać możliwe z ich punktu widzenia rozwiązania. Wszystkie chcą Ci doradzić, jak najlepiej i mogą być nawet przekonane o tym, że to rozwiązanie jest jedynym słusznym i dobrym.

Każda osoba będzie chciała dać Ci ,,receptę”, czy gotowe rozwiązania, jednak jak się z nimi zapoznasz, to jest duża szansa na to, że powiesz:

,,Nie, u mnie to nie przejdzie, bo …..”,

,,Nie moja praca na to nie pozwoli, to jest niemożliwe” i tu padnie cała litania powodów, dla których udowodnisz wszystkim, że to nie jest dla Ciebie żadne rozwiązanie.

Dlatego, jeśli naprawdę zależy Ci na konstruktywny dla Ciebie rozwiązaniu, które będziesz mógł wprowadzić w życie, to koniecznie zaangażuj się i stwórz rozwiązanie realne do wdrożenia dla Ciebie. 

Często też do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia. Takie sytuacje pokazują, że klientka/klient potrzebuje zejść na ziemię i uświadomić sobie, że nie da się ,,mieć ciastko i zjeść ciastko”. 

Dosyć często pracuję z taką osobą nad wybraniem tego co na ten moment jest dla niej ważne, a co nie, co może delegować, odrzucić, itp. Do tego przeważnie dochodzi nauka mówienia NIE i TAK, dla tego co dana osoba chce lub nie chce. 

 

#Co pokazuje moja praktyka?

Jak pokazuje moja praktyka, to przeważnie kobiety mają problem z byciem asertywną postawą. Stają na głowie, żeby być perfekcyjne w każdej roli za jaką się wezmą. Panowie przeważnie nie mają tego problemu, wiedzą i mają tego świadomość, że jak pojadą na wypad z kolegami, to w tym czasie ich nie będzie w domu. Jeśli zależy im na zdaniu egzaminu to nie wyjadą w atrakcyjną podróż, itd.

Kobiety natomiast biorą sobie na głowę wszystko, co jest możliwe, a jak do tego są ambitne, to już jest jazda bez trzymanki. W takich sytuacjach pracuję z daną osobą nad wyznaczaniem granic. Świadomym określeniem ról, w jakie dana osoba chce wejść.

Sporej części osób zabiera to trochę czasu, bo mają pełno ograniczających przekonań na temat ról, jakie pełnią w życiu. Bardzo często też wchodzą w jakąś rolę bez większych refleksji, bez zastanowienia się, czy tego chcą, i jakie to niesie konsekwencje. Nierzadko zdarza się, że na takich naszych spotkaniach urealniają się i uczą się, że na tej planecie nie da się być wszędzie naraz i to w najlepszym wydaniu, robiąc wszystko samodzielnie.

 

#Sam najlepiej zaprojektujesz swoje rozwiązanie

Jak widzisz, odpowiedź na takie pytanie, to złożona i bardzo indywidualna sprawa, dlatego sam/sama pochyl się nad tym i stwórz najlepsze z możliwych rozwiązań. Takie, które jest w zgodzie z Tobą, z Twoimi wartościami, celami, realiami, itd. 

Nie wiem, czy to będzie idealne rozwiązanie, bo niby gdzie jest definicja idealnego rozwiązania? Ile czasu trzeba spędzać w pracy, w domu, żeby było idealnie? 

Często też w takich sytuacjach okazuje się, jak złożony jest to problem, ile wchodzi tam postaw, ile ludzi jest w to zaangażowanych, ile lat, czy miesięcy powstawał i jest już jak węzeł gordyjski, itd.

Moim zdaniem bardzo ważne jest, aby trzymać się zasady, że jak jesteś w pracy to pracujesz na 100 %, a jak jesteś w domu do jesteś w domu na 100 %, a jak jesteś z dzieckiem to na 100% słuchasz go, jesteś z nim, a nie z telefonem. A żeby to było możliwe, to właśnie warto wypracować, rozsupłać węzeł gordyjski i zacząć żyć.

Jak patrzę na rozwiązania moich klientów, to się okazuje, że właśnie te rozwiązania, które sobie sami wypracowali, sprawdzają się u nich w życiu najlepiej. Oczywiście, życie jest dynamiczne, więc zmieniają się też rozwiązania, ale zawsze są ,,szyte na miarę”.

Dobrze też sprawdza się zejście na ziemię, wypracowanie asertywności, delegowanie zadań, pracowanie blokami, itp. 

#Z życia wzięte

Jedna z moich klientek, zgłosiła się do mnie właśnie z takim problemem. Czuła, że cała sytuacja idzie w złym kierunku i wymyka się z pod jej kontroli. Czuła narastającą frustrację i widziała, że jak się tym nie zajmie, to skończy się to katastrofą.

Pomału krok, po kroku stworzyłyśmy plan działania. Wiązało się to ze szczerą rozmową z partnerem, przerobieniem paru elementów z nazwijmy to obszaru samorozwoju i cała sprawa zakończyła się uśmiechem na twarzy klientki. 

I wiesz co?  Okazało się, że się da, że można sobie wiele spraw poukładać, tylko trzeba na to przeznaczyć trochę czasu.  Niektóre sprawy przesunęły się w czasie, inne wskoczyły na pierwsze miejsce, niektóre sprawy okazały się tak mało istotne, że w ogóle opuściły kalendarz, przez co zrobiło się miejsce na inne sprawy.

 

Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy w wypracow, to pisz na adres patrycjasmolik@mastermindcoach.pl

 

Jak połączyć życie rodzinne z biznesem?
Przewiń do góry